piątek, 9 marca 2012

Aluzja




"Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy. "

piątek, 2 marca 2012

Luźno...

Siedzę sobie i kręcę głową z niedowierzania...
Co za czasy. Co za naród.
Generalnie : WTF?!
Nie jestem głupim człowiekiem. Staram się być lojalna względem ludzi, którzy mnie otaczają.
Szczerze i otwarcie mówię o tym, co uważam za niewłaściwe, co mnie drażni. Co mi się podoba, co cenię.
Lubię ład.
Nie cierpię poczucia chaosu.
Muszę mieć nad sobą konkretnego bata, żeby czuć respekt, bo inaczej to ja przejmuję stery i nie ma wtedy autorytetów.
Kłapię dziobem i jestem cholernym nerwusem.
Staram się być dobra i wyrozumiała dla ludzi, ale jak ktoś mnie wpieni, potrafię zajść za skórę.
Tak już mam.

Nie cierpię pychy. Braku pokory.
Wkurwiają mnie ludzie, którzy nie mają wyczucia.
Nie toleruję wrzasku, który zagłusza chęć konstruktywnej dyskusji.
Nie lubię knucia, szemrania po kątach, komityw rodem z gimnazjum...

Ciężko grać uczciwie w tym kraju.
Jeszcze ciężej walczyć w nim o swoje.
Zdolność nadinterpretacji czyichś wypowiedzi mamy wręcz paranoiczną.

Nie mam nic przeciwko protekcji. Ale zaczynam mieć, kiedy nie przynosi zaangażowania i pracy, a opierdalanie się wydaje się być niedostrzegalne i staje się wręcz synonimem [sic!].
Mam magistra. Wreszcie.
I co?
Nic. 
Magazynier i sprzedawca w Tesco (absolutnie nie uwłaczając)  zarabiają więcej ode mnie. Bez kitu.

Na nic dziś tytuł, rzetelność, chęci i rozumowanie na przyzwoitym poziomie.
Ale szacunku oczekuję i nie wiem ile materialnie stracę przez przerośnięte ego i unoszenie się honorem...
Jedno jest pewne. W kaszę sobie dmuchać nie dam.
I basta.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

prl

Ostatnio widzę jakąś modę na PRL.
Tendencje są dwie: albo ukazywany jest w konwencji "niewiarygodne, ale prawdziwe", z przymrużeniem oka, sarkastycznie, albo skupia się na ukazaniu strajków, sytuacji polityczno-społecznej i dramatycznych historii ludzi walczących z systemem.
Dziś obejrzeliśmy z Damianem "Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł". To bodaj trzeci film w takim klimacie, jaki widziałam. I za każdym razem na koniec jestem wkurwiona.
A dlaczego?
Więcej uwagi przykłada się w szkole na opanowanie wiedzy z zakresu historii i dziedzictwa kulturowego Grecji, Rzymu, trzy lekcje razy trzy poziomy edukacji tłumaczy się kurwa co to było liberum veto w jakimś tam XVII wieku, na WOSie pół podręcznika zapieprzone jest cudowną działalnością UE, a ja, mając 25 lat dopiero dowiaduję się i uzmysławiam sobie, co działo się 40, 30, 20 lat temu... Sama czytam, kopię i drążę temat.
Naprawdę wcześnie można zacząć uświadamiać młodych ludzi, tłumaczyć im najnowszą historię, wychować "rozumne" pokolenia. Narzędzi jest mnóstwo, a fakty ciekawe!
Ale... Cóż zrobić, jak zewsząd wali formaliną...
Grunt to nie przesiąknąć.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

1, 2, 3, 4, 5.

Dawno mnie nie było...
Bo i wszystko na wariackich papierach. Ale wreszcie spokój.

Primo - przeprowadzka. Wreszcie wiem, że nie wyrzucam pieniędzy w błoto i nade wszystko wspólnie mogę z kimś budować DOM. Taki, jaki zawsze pragnęłam mieć. Spokojny, bezpieczny.

Secundo - oddałam pracę magisterską. W środę okaże się, czy jest bardzo, średnio czy mało do dupy, a później pytanie, czy barykada w dziekanacie jest do przeskoczenia, tudzież czy da się głową przebić mur, i wreszcie czy Prodziekan skieruje kciuk do dołu lub do góry...

Tertio - kurwa pierwszy raz w życiu odebrało mi mowę!
Jadę sobie 3 tygodnie temu z biblioteki, jadę, jadę i coś ten autobus jakiś niemrawy, spoglądam do przodu, widzę korek. Ale nic, nawet się nie zdenerwowałam. Po kilkunastu metrach zauważyć się dało migające światła od karetki i wozów straży pożarnej.
Wypadek.
Przejeżdżając stanęliśmy tak, że wszystko było widać, a ponieważ zrobił się korek w korku, tkwiliśmy tak jakieś pięć minut.
Spojrzałam i widząc totalnie rozwalone auto, człowieka, którego na moich oczach właśnie wsadzają do karetki, roztrzęsionych obok ludzi, już po kilku sekundach miałam dość, odwróciłam głowę i standardowo prawie się rozryczałam.
Minęły dwie minuty, oczywiście wszyscy w autobusie komentowali "widowisko" i najlepsze: jakiś kurwa dureń jebany wyciągnął lustrzankę i zaczął robić zdjęcia. Jedno, dwa rozumiem, choć i tak byłam oburzona. Ale se kurwa cykał jedno za drugim, bo na "Fejsa se wrzuci".
I mi mowę odebrało. No jak bum cyk cyk. Tak go chciałam zjebać, że sumienia nie ma ani kultury i poszanowania dla człowieka, kiedy widzi czyjąś tragedię, ale niewyobrażalne to dla mnie było, że tak można się zachować i mi kurwa i mózg i język zaniemógł...
Nic tylko mu włożyć obiektyw w dupsko i kopnąć tak, żeby mu się do końca życia odechciało robić takich zdjęć...

Quatro - jak uporam się z magisterką, zmieniam pracę. Nie lubię ludzi nieprofesjonalnych, którzy kierują się sympatiami i antypatiami, na tyle silnie, że rzutuje to na pracę zespołu.

Quinto - pragnę poukładać sobie wreszcie życie. I czuję, że przyszły rok wreszcie zacznie malować na mojej twarzy beztroski uśmiech...